TEST: Skoda Kamiq 1.0 TSI Style – opłacalny wybór

Nowy model Skody posiada jedną, niezwykle unikalną cechę w dzisiejszym świecie motoryzacji – wart jest swojej ceny.

Od dłuższego już czasu Skoda zajmuje wyższe stanowisko w hierarchii koncernu Volkswagen AG. Pozycję najniższą przejął Seat, a czeska firma notowana jest wyżej, na zaszczytnym miejscu tuż pod wielkim bratem Volkswagenem. Transformacja ta sprawiła, że samochody marki ostatnimi czasy zyskały na jakości materiałów, jak i samego wykonania, a stereotyp Skody jako producenta masowych i tanich maszyn odszedł w niebyt.

Jak dotąd jednak, jakościowy skok mieliśmy okazję oglądać na autach producenta, które dostępne były już od jakiegoś czasu na rynku i zyskiwały z kolejnym faceliftingiem, czy następną generacją. To jak wielki krok do przodu zrobiła Skoda, najlepiej widać na całkowicie nowych modelach firmy.

Skoda Kamiq zadebiutowała w marcu zeszłego roku podczas targów Geneva Motor Show, a do polskich salonów zawitała kilka miesięcy później, na wczesną jesień. Auto jest trzecią maszyną czeskiej marki z podniesionym nadwoziem, a podstawę do jego stworzenia stawi płyta podłogowa MQB, na której powstał również m.in. model Scala.

Zanim przejdziemy do opisywania samochodu, mocno trzeba zaakcentować o czym ten tekst tak w ogóle jest. Bo nie chodzi tylko o to, aby zaprezentować jak Skoda Kamiq jest dobrym samochodem (a jak najbardziej jest), ale żeby przede wszystkim zaznaczyć, że jej cena jest przy tym niezwykle atrakcyjna. Bazowy model “Active” dostaniecie za cenę nieco ponad 67 tysięcy złotych, bogaty odpowiednik “Style” to koszt 85 tysięcy złotych. Egzemplarz, który trafił w moje ręce kosztuje blisko 105 tysięcy złotych, jednak posiada prawie, że wszystko, co Skoda zdolna jest zaoferować w tym modelu.

105 tysięcy złotych za praktyczne, oszczędne, dobrze wykonane i komfortowe auto miejskie to bardzo sprawiedliwa cena w moim odczuciu. Dlatego jeżeli nie chcecie czytać kolejnego testu, w którym Skoda będzie chwalona, to musicie w tym momencie zamknąć tę kartę w przeglądarce.

Wygląd Kamiqa zapowiadany był przez koncepcyjne auto Skoda Vision X, który zaprezentowany został na targach w Genewie, na rok przed premierą właściwego pojazdu. Produkcyjny crossover od konceptu różni się w bardzo małym procencie, toteż Kamiqa można wręcz przekornie nazwać jeżdżącym konceptem (a w świecie motoryzacji to spory komplement).

Przyrównując do innych modeli producenta, Kamiq jest mieszaniną swoich kuzynów Kodiaqa i Karoqa, z naleciałościami mniejszej Scali. Najbardziej widać to po przednich światłach, gdzie Skoda zastosowała standardowe rozwiązanie dla swoich podniesionych aut i rozbiła reflektory na dwie części. Górna linia wypełniona jest LED-ami i służy za światła do jazdy dziennej, dolne lampy, również w technologii LED, spełniają funkcję świateł zarówno mijania jak i drogowych. Centralne miejsce zajmuje grill z charakterystycznym dla firmy kształtem, w środku którego umieszczony jest radar. Dolna część zderzaka to w dużej mierze atrapa wlotów powietrza.

Tył maszyny w bardzo dużym stopniu przypomina Skodę Scalę, dotyczy to zarówno świateł, kształtu zderzaka jak i napisu SKODA, który zastąpił logo producenta. Pomimo tego, że design ściągnięty został z innego auta, dobrze zgrywa się on z autorskim dla Kamiqa przodem.

Jak przystało na crossovera, projektanci pojazdu postarali się, aby przynajmniej pod względem wizualnym, samochód miał związek z jazdą po bezdrożach. Dlatego na przednim i tylnym zderzaku oraz na progach umieszczone zostały listwy, które potencjalnie chronić mają nadwozie przed uszkodzeniami. Nie mogło zabraknąć również dachowych relingów.

Wnętrze prezentuje standardowy projekt kokpitu, który w żaden sposób nie odbiega od przyjętych aktualnie trendów. Mamy więc cyfrowe zegary, centralnie umieszczony tablet służący do obsługi systemu info-rozrywki, panel klimatyzacji z elektronicznym wyświetlaczem oraz tunel środkowy z fizycznymi przyciskami.

W kokpicie Skody Kamiq trzeba jednak zwrócić przede wszystkim uwagę na jakość jego wykonania. Ta, na cenę za jaką nabyć można auto jest bardzo, bardzo dobra, na tyle dobra, że czułem się przyjemnie zaskoczony wsiadając do auta. Plastiki są niezłej jakości, a ich spasowanie stoi na wysokim poziomie. Materiałowe obszycia foteli i drzwi są grube i przyjemne w dotyku, a aluminiowy, ozdobny element deski rozdzielczej solidny i przyjemny dla oka.

Najgorzej jakościowo wypada kierownica, która wykonana została z bliżej nieokreślonego tworzywa sztucznego. Jest jednak ona jedynym elementem, który określiłbym jako niezadowalający, istnieje jednak opcja wymienienia jej na taką, która obszyta jest skórą.

Równie dobre wrażenie sprawiają cyfrowe elementy kokpitu. Treści wyświetlane przez odstający tablet jak i elektroniczne zegary mają dobrą rozdzielczość, dzięki czemu nie kłują w oczy, a działanie systemu info-rozrywki może i nie jest błyskawiczne, jednak na tyle sprawne, że nie jest to irytujące.

Osobiście jestem fanem cyfrowych zegarów, dlatego ich obecność w Skodzie Kamiq bardzo mnie ucieszyła, trzeba jednak zaznaczyć, że nie są one dostępne w standardzie. Jeżeli jednak zdecydujecie się dorzucić 5250 zł na pakiet Virtual Cocpit, to otrzymacie w zamian czytelny i przede wszystkim wielofunkcyjny wyświetlacz. Jak przystało na cyfrowe zegary z koncernu Volkswagena, można je dostosować do swoich potrzeb na wiele sposobów, wśród dostępnych opcji znaleźć można m.in. widok na mapę nawigacji czy dane dotyczące spalania i przebytej trasy.

Jeżeli chodzi o system info-rozrywki, to może i nie jest on na tle konkurencyjnych oprogramowań zaawansowany, jednak nadrabia to swoją czytelnością i intucyjnością. Dostęp do poszczególnych opcji jest prosty, a ich obsługa nie sprawia większych trudności. Dzięki temu nie musimy przechodzić przez irytujący okres czasu, kiedy to uczymy się współpracować z systemem operacyjnym, po prostu wsiadamy do auta i szybko ustawiamy jego system info-rozrywki do swoich potrzeb.

Dobra jakość wykonania to nie jedyny plus kokpitu Kamiqa. Jego kolejną zaletą jest wysoki poziom komfortu. Standardowe fotele obszyte tkaniną są miękkie i wygodne i sprawdzają się nawet w dłuższych trasach. Dla fotela kierowcy opcjonalnie dokupić można elektryczne sterowanie za 1700 zł, w wersji Style oba przednie siedziska mają za to dwupoziomowe podgrzewanie. Tylna kanapa może zyskać tę opcję za dopłatą 700 zł.

Chociaż gabaryty auta mogą na to nie wskazywać, to wnętrze całkiem sporo miejsca. Na tylnej kanapie nogi i głowy pomieszczą nawet wysokie osoby, co prawda nie będą one podróżować w warunkach jakie oferują limuzyny, jednak nawet przy dłuższych trasach nie powinny narzekać i potrzebować przerw na rozciągnięcie stawów. Ciekawą opcją jaką oferuje Skoda jest możliwość zamontowania na tyłach przednich foteli stolików do jedzenia.

Bagażnik oferuje przestrzeń załadunkową 400 litrów, co jest niezłym wynikiem w tym segmencie. Pojemność ta z pewnością starczy na większe zakupy, nawet te wykonane w sklepach z wyposażeniem wnętrz. Zmieści się do niego również 4-osobowa rodzina wyjeżdżająca z miasta na weekend (no chyba, że zmieniacie ubrania 4 razy dziennie, wtedy może być z tym pewien problem.

Wysoki komfort korzystania z kufra zapewnia jego regularny, prostokątny kształt oraz wysoko otwierająca się klapa bagażnika. Rzeczy do środka wsadzać musimy z góry, z uwagi na nisko umieszczoną podłogę. Praktyczność bagażnika zwiększyć możemy dzięki dokupieniu zestawu siatek do segregacji ładunku, kosztują one 190 złotych.

Jeżeli chodzi o wygląd zewnętrzny i wewnętrzny, jak i jakość wykonania i praktyczność bagażnika, to ciężko jest znaleźć jakąkolwiek większą wadę, która sprawiłaby, że cena Skody Kamiq mogłaby wydawać się niesprawiedliwa. Na tej tezie negatywnie zagrać może jednak jednostka napędowa. Mój egzemplarz auta (przypomnę, kosztujący 105 tysięcy złotych), posiada 1-litrowy silnik TSI z trzema cylindrami zapewnia 115 KM oraz 200 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Jednostka sprzężona jest z manualną, 6-biegową skrzynią przekazującą napęd na przednią oś.

W ofercie Skody Kamiq znajdziemy 1,5-litrowy silnik z czterema cylindrami, który generuje 150 koni mechanicznych oraz 250 niutonometrów, jednak przy wersji wyposażenia Style, auto kosztuje już ponad 91 tysięcy złotych z manualną przekładnią oraz ponad 97 tysięcy z automatyczną skrzynią DSG. A są to ceny bez opcji dodatkowych. Jeżeli doliczymy do tego 20 tysięcy za opcjonalne wyposażenie obecne w moim egzemplarzu, to cena auta może niebezpiecznie zbliżyć się do 120 tysięcy złotych, a to już wydaje się być znacznie mniej dobrym “dealem”.

Dlatego też warto rozważyć zakupienie silnika 1,0 TSI, bo ten nie jest taki straszny, jak go malują. Przede wszystkim Skoda Kamiq to auto o miejskim charakterze, a motor w tym środowisku sprawdza się naprawdę dobrze, co sprawia, że razem z omawianą maszyną, tworzą spójna kompozycję.

Na miejskich ulicach, silnik zachowuje się zadowalająco dynamicznie i oferuje niezłe przyspieszenie, nie można nazwać go jednak plastycznym. Biegi trzeba zmieniać gęsto i często, a przede wszystkim przyzwyczaić się do częstej redukcji, tak aby zachować odpowiednio wysokie obroty, z niskimi jednostka rozpędza się bardzo topornie. Skrzynia biegów działa na szczęście na tyle dobrze, że obowiązek bezustannego machania dźwignią nie wydaje się być uciążliwy. Biegi wchodzą niezwykle gładko, a jednostka sprawnie załapuje zmianę położenia przekładni.

Gorzej Skoda Kamiq z jednostką 1,0 TSI radzi sobie na trasach szybkiego ruchu i autostradach, co wydaje się być naturalne dla jednostki 3-cylindrowej. Samochód w tych środowiskach nie może wykorzystywać swoich atutów takich jak zwinność, czy łatwość manewrowania i skazany jest na wykorzystywanie pełnej mocy silnika, a tej nie jest wiele. Oczywiście nie powinniście bać się wyjeżdżać pojazdem na drogi tego typu, jednak musicie być przygotowani na długi czas rozpędzania się przy wyższych prędkościach i bardzo rzadkie wjeżdżanie na lewy pas.

Jeśli chodzi o zużycie paliwa, to raczej nikogo nie zaskoczy to, że pracujący pod maską motor nie jest nałogowym palaczem benzyny. Podczas mojego testu w mieście spalanie wyniosło średnio 8,9 litrów na 100 kilometrów. Na autostradzie wartość ta spadła do 7,5 litrów, a w trasie do 5,4 litrów. Średnie spalanie podczas całej przygody z Kamiqiem wyniosło 6,4 litrów na 100 kilometrów.

Skoda Kamiq oferuje ciekawy wygląd, który dzięki charakterystycznym przednim światłom wyraźnie wyróżnia ją z oferty producenta. Moim zdaniem auto aktualnie jedną z najlepiej wyglądających maszyn z portfolio marki, jednak jest to subiektywna ocena.

Na bardzo duży plus wypada jakość wykonania wnętrza oraz jego projekt, pochwalić trzeba również prosty w obsłudze system info-rozrywki oraz wystarczająco dużą ilość miejsca w środku dla czterech pasażerów. Bagażnik jest praktyczny i wystarczająco pojemny jak na auto tej klasy.

Chociaż pod maską pracuje 1-litrowa jednostka, to w mieście daje ona sobie świetnie radę, znacznie gorzej jednak sprawuje się na drogach szybkiego ruchu. Pochwalić trzeba jednak również manualną przekładnię za lekkość z jaką pracuje. Taka liczba plusów sprawia, że według mnie Skoda Kamiq jak najbardziej warta jest ceny 105 tysięcy złotych, warto jednak zaznaczyć, że jest to auto ściśle przystosowane do życia w gęstych, zabudowanych terenach. Podczas długich tras na autostradach maszyna traci znaczną część swoich atrybutów i jej cena w tych warunkach może wydawać się już kontrowersyjna.

Tekst: Mateusz Zalewski

7.2
10

2020 Skoda Kamiq 1.0 TSI Style

Cena wersji

od 85.000 zł

Punktacja

Osiągi i zużycie paliwa
5 Przestrzenność i komfort
7 Cena i wyposażenie
9 Nowoczesność
7 Właściwości jezdne
8

2020 Skoda Kamiq Style 1.0 TSI – zdjęcia z naszego testu

previous arrow
next arrow
previous arrownext arrow
Slider

Subskrybuj nasz nowy kanał YouTube i oglądaj videotesty:

One thought on “TEST: Skoda Kamiq 1.0 TSI Style – opłacalny wybór

  • 27 kwietnia 2020 at 20:47
    Permalink

    Nie wiem jak można upaść tak nisko by za kasę od wsiurwagena takie głupoty pisać. Przód ładny?
    Jakby Stachu po 0.7 na wstecznym widlakiem zayebał w przód tego samochodu. Artykuł sponsorowany

    Reply

Dodaj komentarz