TEST: Mercedes-Benz CLA 200 Shooting Brake – historia nieudanej miłości

Mój związek z tym samochodem mógłby być naprawdę udany i szczęśliwy, gdyby nie jeden istotny szczegół.

Wyobraźcie sobie, że zakładacie konto na popularnej aplikacji randkowej, tworzycie swój profil, ambitnie opisujecie siebie, wstawiacie najlepsze zdjęcia i pełni nadziei oraz zapału wyruszacie na poszukiwania miłości swojego życia. Przeglądacie po kolei wszystkie dostępne profile, aż w końcu trafiacie na nią… ładna dziewczyna, z dobrej, szanowanej rodziny, wyraźnie wyróżniająca się wyglądem, jednak nie w ten sposób, że każdy na jej widok powie “wow”. To ten typ dziewczyny, która ma włosy przefarbowane na żółty kolor i kilka innych cech, przez które wyróżnia się spośród tłumu w kontrowersyjny sposób. Stwierdzacie, że czemu nie, w końcu nie ocenia się książek po okładce.

Zaczynacie pisać ze sobą, z czasem rozmowa klei się coraz lepiej, w końcu decydujecie się na pierwsze spotkanie. Schodzicie się w jakimś drogim miejscu (np. ulicy Daimlera w Warszawie) i okazuje się, że na żywo dziewczyna jest jeszcze ładniejsza jak na zdjęciach. Wszystkie cechy wyglądu, które dotychczas nie do końca wam nie pasowały, okazują się być tylko plusami, a w dodatku spędzanie z nią czasu sprawia wam ogrom przyjemności. W myślach już planujecie zaręczyny, ślub, dwójkę dzieci, psa i kota, dom z ogrodem i wspólne wakacje.

Jest jednak pewna rzecz która was niepokoi, nie potraficie dokładnie powiedzieć co to jest, jednak intuicja podpowiada wam, że w tej całej układance nie wszystko pasuje, coś konkretnie jest nie tak… Aż w końcu pewnego razu wasza przyszła żona mówi wam, że ma penisa…. No i w tym momencie cała magia się kończy, bo co prawda ostatecznie to nic do tego nie macie, jednak niesmak pozostaje. Niesmak na tyle duży, że wiecie, że nie dacie rady tego “przełknąć”.

W tym momencie całe wasze uczucie niestety musi umrzeć i nawet jeżeli bardzo byście się starali, to nie dacie rady pominąć tego istotnego szczegółu u waszej drugiej połówki. Mniej więcej tak też wyglądała moja relacja z Mercedesem CLA 200 Shooting Brake. Opiszmy to jednak w bardziej motoryzacyjnym ujęciu.

previous arrow
next arrow
Slider

Zanim miałem okazję spędzić kilka dni z Mercedesem w nadwoziu Shooting Brake, do tego typu sylwetki podchodziłem z pewnym dystansem. Nie była dla mnie typowym świętokradztwem jak tradycyjne kombi, jednak na pewno, nie prezentowała się tak dobrze jak coupe czy sedany. Niemniej jednak, już po pierwszych oględzinach auta na parkingu, musiałem przyznać, że Shooting Brake ma w sobie pewną magię i nie wstydziłbym pokazać się taką maszyną na dzielnicy.

W przypadku mojego egzemplarza Mercedesa, robotę robi przede wszystkim jego kolorystyka. Mocny żółty kolor świetnie współpracuje z ciemnymi elementami nadwozia, przyciemnianymi szybami oraz czarnymi felgami AMG. Co ważne, sam kolor dostępny jest w standardowej ofercie lakierów, dzięki czemu nie musimy za niego dopłacać. Niestety, ale za pakiet Night oraz koła musimy już sypnąć więcej grosza Mercedesowi. Według mnie jednak warto, ponieważ dzięki temu nasz pojazd zyska wiele na oryginalności wśród najczęściej spotykanych czarnych, szarych i srebrnych samochodów.

Jeżeli chodzi o samą bryłę Shooting Brake, to inżynierom niemieckiej marki należy się bardzo duży ukłon za jej projekt. Pomimo tego, że samochód jest niczym innym jak kombi, to sprawia wrażenie lekkiego i smukłego, zdecydowanie nie topornego, a do tego nie można odmówić mu sportowego charakteru. Długa i lekko opadająca linia dachu nienachalnie wydłuża sylwetkę, mistrzostwo widoczne jest jednak najlepiej z tyłu. Węższy dach płynnie przechodzi w wiele szerszy zderzak, który w dolnych partiach zaakcentowany jest przelotami powietrza. Tył maszyny sprawia przez to wrażenie, jakby należał do rasowej, sportowej maszyny, a nie do praktycznego i nudnego kombi do codziennej jazdy.

Do reszty elementów nadwozia nie można się przyczepić wszystko współpracuje ze sobą i tworzy spójną kompozycję. Na siłę krzywym okiem spojrzeć możemy na tylne lampy, które otrzymały na tyle nieregularny kształt, że bardzo ciężko przyrównać je do jakiejkolwiek figury geometrycznej. Nie bądźmy jednak specjalny czepialscy.

W tym momencie jesteście już pewni, że dziewczyna, z która się umówiliście, spełnia większość waszych kryteriów co do wyglądu. Ba! Jest nawet lepiej niż sugerowały to zdjęcia z portalu randkowego. Żyjemy jednak w XXI wieku, a wy zdecydowanie nie jesteście osobami, które patrzą tylko na wygląd, liczy się przecież wnętrze! I tutaj mam dobrą wiadomość, ponieważ w tym przypadku jest równie pięknie.

previous arrow
next arrow
Slider

Wnętrze CLA dumnie prezentuje aktualny język designu niemieckiej firmy, który moim zdaniem robi bardzo dobre wrażenie. Kokpit mojego żółtego egzemplarza doprawiony został pakietem AMG, oraz wzbogacony przez zestaw wyposażenia Premium Plus. Łączny koszt obu dodatków to prawie 30 tysięcy złotych, razem wprowadzają one do wnętrza wiele dobrego, zarówno pod względem wizualnym jak i technologicznym, jednak ich wykupienie nie jest niezbędne. Bez ich obecności na pokładzie wasz samochód dalej świetnie będzie się prezentować, jednak nie będzie generować już takiego dużego efektu “wow”.

Wykończenie wszystkich elementów wnętrza stoi na wysokim poziomie, nic nie trzeszczy ani nie skrzypi, nawet pod naporem mocniejszego naciśnięcia. Mercedes nie oszczędza na swoich materiałach, jak przystało na porządną markę premium, dotyczy to zarówno tworzyw sztucznych jak i miękkich elementów.

Od dłuższego już czasu najwięcej emocji w samochodach Mercedesa wzbudza podłużny ekran spełniający zarówno rolę cyfrowych zegarów jak i centrum obsługi systemu info-rozrywki. Jego wygląd może i jest kontrowersyjny, jednak osobiście jestem jego dużym zwolennikiem z uwagi na bardzo wysoki poziom funkcjonalności jakie oferuje. Wyświetlacz ma wysoką rozdzielczość, nie męczy oczu przy dłuższym użytkowaniu, a dzięki nowoczesnemu oprogramowaniu MBUX pozwala dostosowywać się do naszych potrzeb prawie bez ograniczeń.

Niestety ale sama obsługa systemu operacyjnego nie należy do łatwych i potrzeba czasu aby dobrze się w nim odnajdywać. MBUX oferuje tak wiele funkcji, że ciężko się w nich wszystkich połapać, ponadto ich rozmieszczenie w całym systemie nie jest intuicyjne, co sprawia, że zanim połapiemy się, co, gdzie ustawiamy, minie trochę czasu.

Kierownica z aluminiowymi elementami i obszyta skórą to zasługa wykupienia wspomnianego pakietu “linia AMG”. Oprócz tego, że świetnie się prezentuje, to oferuje również wysoki poziom wygody i pewny chwyt. Na bocznych ramionach umieszczone zostały przyciski i pokrętła, którymi obsługujemy tempomat oraz funkcję dzwonienia, nad nimi znalazły się również małe, czarne płytki, które służą nam do konfiguracji cyfrowych zegarów. Niestety, ale ich miniaturowe rozmiary sprawiają, że jest to ciężka sztuka, nie można jednak odmówić Mercedesowi pomysłowości za fakt ich wprowadzenia.

W tunelu środkowym umieszczona została dotykowa płytka, która służy nam do obsługi systemu info-rozrywki, czyli ekranu umieszczonego centralnie. Nie musimy jednak zawsze z niej korzystać, ponieważ sam tablet również ma opcję dotykową. Oprócz niej warto wspomnieć o schowku umieszczonym w podłokietniku otwieranym do góry oraz “miejscu na telefon” pod panelem służącym do obsługi klimatyzacji. Pomiędzy nimi znajdziemy również swego rodzaju “rączkę”, która nie ma żadnego zastosowania, poza tym, że można trzymać ją podczas jazdy. Czy jednak po to została stworzona? Nie mam pojęcia.

previous arrow
next arrow
Slider

Podróżowanie Mercedesem CLA 200 w mojej specyfikacji przypadłoby do gustu przede wszystkim osobom lubiącym jeździć “na twardym”. Fotele z linii AMG są wygodne, świetnie trzymają na zakrętach, jednak wykonane zostały z twardych materiałów, które nie każdemu przypadną do gustu. Przy dokupieniu odpowiednich dodatków ich poziom komfortu zwiększa się poprzez 3-poziomowe podgrzewanie oraz wielopoziomową elektroniczną regulację.

Nadwozie CLA Shooting Brake swoją przewagę nad zwykłym CLA ujawnia w ilości miejsca w środku. Przy powiększonym modelu na tylnej kanapie wygodnie podróżować mogą wysokie osoby, bez obaw, że ich kolana bądź kręgosłupy zostaną nadwyrężone. Niekoniecznie uświadczymy tego w coupe. Niestety, ale oba modele mają problemy z ilością oferowanego miejsca na głowę, jednak jest to przypadłość wielu samochodów z płynnie opadającą linią dachu.

Wyższość Shooting Brake to również większy i wygodniejszy w użytkowaniu bagażnik. W porównaniu do coupe, kufer oferuje 45 litrów pojemności więcej, co może nie jest wielką wartością, jednak robi już różnicę. Klapa bagażnika kombi jest znacznie większa, tak samo jak otwór załadunkowy, co znacznie ułatwia wsadzanie wszelakiej maści bagaży do środka, niższy próg względem coupe ułatwia również późniejsze wypakowywanie. Shooting Brake ma tym samym ogromną przewagę praktyczności, nad swoim mniejszym bratem.

Pierwszą trasą jaką miałem okazję przejechać CLA 200 była Autostrada A2 z Warszawy do Łodzi. Samochód nieźle się sprawował, zarówno przy niższych jak i wyższych prędkościach, zarówno silnik jak i układ kierowniczy żwawo reagowały na moje komendy, co powodowało, że przejażdżka była dla mnie przyjemnością. Równie dobrze Mercedes zachowywał się kiedy zjechałem z dróg szybkiego ruchu, oraz kiedy wjechałem do zatłoczonego miasta, gdzie samochód oferował wysoką dynamikę i komfort jazdy, nawet na podziurawionych łódzkich ulicach. Gdzie jest haczyk?

Tutaj dochodzimy do momentu, kiedy dziewczyna, która dotychczas wydawała się wam być ideałem, mówi, że ma penisa. Dobrze wygląda? Tak. Ma piękne wnętrze? Tak. Dogadujecie się z nią, a jej zachowanie, nawyki i charakter wam pasują? Tak. No to się trzymajcie. Pod maską Mercedesa CLA 200 pracuje jedynie 1,3-litrowa jednostka napędowa. 1.3 w Mercedesie? Mercedesie, który robi jedne z najbardziej zaawansowanych technologicznie i najlepszych samochodów na świecie i dumnie zaznacza przy każdej okazji, że jest marką premium?

Silnik o którym mowa powstał w współpracy Mercedesa z sojuszem Nissan-Renault-Mitsubishi, co oznacza, że oprócz niemieckiej marki, motor napędza również samochody m.in. Dacii. Mercedes z silnikiem Dacii? To mówi samo za siebie. Jednostka zapewnia 163 konie mechaniczne mocy oraz 250 niutonometrów maksymalnego momentu obrotowego. Oczywiście, tak, silnik ten pasuje do najmniejszych modeli niemieckiego producenta, jednak nie radzi sobie tak jakbyśmy tego chcieli w 1,5 tonowych, dużym Shooting Brake.

To, że auto dobrze przyspiesza, jest dynamiczne i nie ma żadnych problemów w sprawnym poruszaniu się po drogach szybkiego ruchu jest zasługą 7-stopniowej, automatycznej skrzyni biegów z podwójnym sprzęgłem, która została zaprojektowana i jest produkowana przez firmę Getrag. Przekładnia bardzo mocno ratuje silnik, któremu zwyczajnie brakuje mocy.

Widać to po tendencji skrzyni biegów do częstego zrzucania biegów oraz wysokiego “wyciągania” obrotów silnika. Niestety, my, kierowcy przepłacamy to wysokim zużyciem paliwa podczas bardziej dynamicznej jazdy oraz hałasem jednostki dochodzącym do kokpitu. To drugie nie jest jednak spowodowane tylko małą kultura pracy silnika, a również słabym wyciszeniem kabiny auta, które daje się we znaki głównie przy wyższych prędkościach.

Jeżeli chodzi o samo spalanie, to na autostradzie przy “słusznych” prędkościach jednostka konsumuje średnio 9 litrów na 100 km/h. Oczywiście przy super ekologicznej jeździe wynik ten zbić można do mniej niż 6 litrów, jednak wtedy zapomnijcie o poruszaniu się lewym pasem. Średnie spalanie podczas całego testu wyniosło w moim przypadku 8 litrów na 100 km/h.

Pomiary spalania
Cykl Śr. zużycie paliwa Mierzony dystans Śr. prędkość Lokalizacja
Miasto: 9,7 l / 100 km 30 km śr. 21 km/h Łódź
Mieszany: 8,0 l / 100 km 120 km śr. 53 km/h woj. Łódzkie
Trasa: 6,3 l / 100 km 50 km śr. 82 km/h woj. Łódzkie
Autostrada: 8,9 l / 100 km 80 km śr. 120 km/h A2

Niestety moja miłość z Mercedesem CLA 200 Shooting Brake w świetnym żółtym kolorze nie mogła się udać. Auto bardzo rozkochało mnie swoim wyglądem zewnętrznym jak i wewnętrznym. Szereg nowoczesnych technologii i rozwiązań, które znalazły się na pokładzie, robią wrażenie, a oprócz tego samochód oferuje wysoki poziom komfortu i jest szalenie praktyczny.

Niestety, ale silnika 1.3 pod maską nie dam rady przeżyć, nawet jeżeli ratowany jest przez świetną skrzynię biegów. Lekarstwem na to wydaje się być wersja AMG pojazdu, jednak to zupełnie inna klasa i historia.

Tekst: Mateusz Zalewski

6.8
10

2020 Mercedes-Benz CLA 200 Shooting Brake

Cena wersji

od 144.900 zł

Punktacja

Osiągi i zużycie paliwa
5 Przestrzenność i komfort
7 Cena i wyposażenie
7 Nowoczesność
8 Właściwości jezdne
7

2020 Mercedes-Benz CLA 200 Shooting Brake – zdjęcia z naszego testu

Zdjęcia: Michał Śniadek

previous arrow
next arrow
previous arrownext arrow
Slider

Subskrybuj nasz nowy kanał YouTube i oglądaj videotesty:

9 thoughts on “TEST: Mercedes-Benz CLA 200 Shooting Brake – historia nieudanej miłości

  • 20 maja 2020 at 19:57
    Permalink

    czy transfobiczne wysrywy są konieczne, żeby napisać recenzję samochodu czy to tylko wynik jakiejś chorej fiksacji autora?

    Reply
  • 21 maja 2020 at 00:24
    Permalink

    Czy redaktor opowiada swoje ostatnie przygody z…. nie autem?

    Reply
  • 21 maja 2020 at 05:23
    Permalink

    Żenujący tekst z transfobicznym porównaniem. Autor „reportażu” ma widać jakiś problem ze sobą i musi dowartościować się kosztem transpłciowych kobiet. Dno i metr mułu.

    Reply
  • 22 maja 2020 at 14:57
    Permalink

    Drogi Mateuszu Zalewski, autorze powyższego tekstu,

    bywa, że mali chłopcy bawią się samochodzikami. Zazwyczaj z tego wyrastają, gdy stają się mężczyznami. Ale niektórzy nie wyrastają z tych zabaw, bo dorastając, zauważają, że mają małe i brzydkie penisy. Więc już jako duzi chłopcy bawią się dużymi samochodami, które traktują jako rekompensatę tego, czego nie dała im natura. Duże, szybkie, ryczące samochody to przedłużenie ich małych i szpetnych penisów. Dla niektórych tak ważne, że muszą o tym pisać teksty.

    Kocepcja zazdrości o penisa jest stara, jak świat. Tyle że zawsze pod wpływem zatęchłego patriarchalnego myślenia to kobietom przypisywano, że zadroszczą penisów mężczyznom. Ale żeby facet zazdrościł penisa kobiecie?! No cóż, takie czasy, że niejeden facet zazdrości penisa niejednej kobiecie. No ale żeby od razu wylewać w internecie swoje frustracje z tym związane?!

    Rozumiem twoje fantazje o kobietach z penisami. Ma je wielu facetów. Bardzo wielu. Nie jesteś z tym sam. Jak nie wierzysz, to pogadaj z kumplami. Chociaż… myślę, że mało który z was jest na tyle odważny, by mówić o takich fascynacjach szczerze, szczególnie między sobą, w męskim gronie. Jesteście do tego stopnia tchórzami, że kobietę z penisem, o której śnicie w swoich mokrych fantazjach, w realnym życiu sprowadzacie do jakiegoś niepełnowartościowego, wybrakowanego towaru. No tak nie można! Albo, albo.

    Bo wiesz, gdybym to ja pisała taką recenzję dużego, szybkiego samochodu, to mogłabym użyć nieco innego porównania: kobieta poznaje faceta, jest przystojny i inteligentny, ma fajny samochód, spotykają się, spacerują, spędzają ze sobą miłe chwile i nagle ten niemal idealny wybranek oznajmia jej, że ma małego, pokurczonego i szpetnego penisa. Czar pryska, bo… ona ma większego i ładniejszego.

    Jeśli już musisz bawić się samochodzikami, to postaraj się, by efekty tych zabaw były wolne od seksizmu, mizoginii i transfobii. To nie jest trudne. Wystarczy odrobina wiedzy, obycia, szacunku do innych.

    A jeśli naprawdę uważasz, że zarówno w ocenie wartości człowieka, jak i w relacjach międzyludzkich najistotniejsze jest to, co ktoś nosi w majtkach, to życzę ci, byś tak samo był traktowany przez innych. Niech o twojej wartości świadczy to, co masz między nogami. A o to, że masz tam niewiele, jestem dziwnie spokojna ;P

    Z różnymi wyrazami
    Edyta Baker
    kobieta z penisem

    Reply
    • 22 maja 2020 at 16:41
      Permalink

      Droga Edyto Baker, Cioto rewolucji i autorko tego bardzo długiego komentarza.

      Rzeczywiście jako mały chłopiec bawiłem się samochodzikami, następnie grałem w gry wyścigowe, aż w końcu przesiadłem się do prawdziwych aut i zacząłem o nich pisać. Czy wielki i ryczący pojazd jest przedłużeniem mojego penisa nie wiem, ponieważ nie mam własnego samochodu, nie mniej jednak jednym z moich ulubionych aut jest malutka Skoda Citigo. A wedle Pani/Pana prostego rozumowania to znaczy, że trzymam w bokserkach naprawdę coś sporego (aż strach pomyśleć o właścicielach Smartów).

      Czy mam „fantazje” o kobietach z penisami? Oczywiście, że tak! Wiele razy rozmawiałem z kumplami (wspomnianymi w Pani/Pana komentarzu) na ten temat. Zawsze jednak w kontekście humorystycznym, co stawiam, że Pani/Panu by straszliwie przeszkadzało. Jak śmiemy śmieć się z czegoś się śmiać? Ach my źli, zatęchli patriarchistyczni i niepoprawni chłopcy! Często cytujemy serial „Ślepnąc od świateł”, gdzie jeden gangster tłumaczy drugiemu, że „tajskie dziewczynki, takie z siusiaczkiem są najlepsze”. I zaznaczę, że jest to w moich kręgach cytat bardzo popularny i nie czuję, aby on kogoś obrażał.

      Jeżeli Pani/Pan chciałaby/chciałby napisać recenzję samochodu (cytuję) „mogłabym użyć nieco innego porównania: kobieta poznaje faceta, jest przystojny i inteligentny, ma fajny samochód, spotykają się, spacerują, spędzają ze sobą miłe chwile i nagle ten niemal idealny wybranek oznajmia jej, że ma małego, pokurczonego i szpetnego penisa. Czar pryska, bo… ona ma większego i ładniejszego”, to ja z chęcią bym taką recenzję przeczytał i nie czuł się w żaden sposób urażony. Mamy w końcu wolność prasy (oprócz tej państwowej) i każdy może pisać co chce i jak chce.

      Bawić się samochodzikami dalej będę, a efekty tej zabawy będą takie jakie sobie wymyślę i wymarzę. Czy samochód jest dla mnie jak „wściekły pies wyrywający się z ręki na spacerze”, czy jest jak „kobieta z penisem”, to już moja sprawa. Jeżeli komuś nie pasuje moje spojrzenie na motoryzację, to po prostu zapraszam do nie czytania moich tekstów. A moja „odrobina wiedzy, obycia i szacunek do innych” sprawia, że jestem świadom, że różni ludzie mają różne spojrzenia na świat nie można ich za to karać i uważać za gorszych.

      Kończąc ten długi komentarz, mam nadzieję, że trzask dupy Pani/Pana podczas czytania mojego testu Mercedesa CLA200 Shooting Brake, nie powybijał szyb w domach sąsiadów.

      Z wyrazami szacunku
      Mateusz Zalewski chłopak z penisem średniej długości (wedle badań ogólnoświatowych).

      Reply
      • 22 maja 2020 at 17:55
        Permalink

        Och, zabolało!

        Drogi chłopcze, wolność prasy nie oznacza, że każdy może sobie pisać, co chce i jak chce. Jeśli nie rozumiesz, co to znaczy „wolność prasy”, „wolność słowa”, to najlepiej zmień zajęcie.

        Myślę, że odpowiadając w taki, a nie inny sposób, utwierdzasz wielu czyteników w przekonaniu, że jesteś tylko zadufanym w obie mizoginem, seksistą i wyjątkowym transfobem, a na dodatek prostakiem.

        A o moją dupę się nie martw. Twojego testu Mercedesa cośtam cośtam nie zamierzam czytać, jak zresztą żadnych innych testów samochodów, gdyż zwisają mi one zwiędłym kalafiorem. Tekst zwrócił moją uwagę wyłącznie z powodu zawartego w nim wytrysku transfobii. Jeśli już musisz pisać, to pisz o tym, o czym masz pisać, a nie zaglądaj ludziom w majty.

        Reply
        • 23 maja 2020 at 01:27
          Permalink

          Och (nie) zabolało! Ba, rozśmieszyło.

          Droga Pani/Drogi Panie (bo ostatecznie nie wiem jak się zwracać).

          Wolność prasy oznacza dla mnie to, że mogę bez strachu pisać to co chcę i jak chcę, jeżeli myśli Pani/Pan inaczej, polecam wrócić do swojego biurka w Głównym Urzędzie Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk i tam wyżalić się współpracownikom.

          Określenie mnie jako „zadufanym w obie mizoginem, seksistą i wyjątkowym transfobem, a na dodatek prostakiem” z Pani/Pana ust brzmi dla mnie jak komplement, dlatego cieszę się, że tak postrzegany jestem przez Panią/Pana, tym bardziej, że nie zna mnie Pani/Pan prywatnie. Ot wylanie swojej złości i żali w internecie (bardzo dorosłe, dla tak wyniosłej osoby jak Pani/Pan), gdzie każdy jest mocny. Zmartwie Panią/Pana, nie jest Pani/Pan pępkiem świata i nikt nie będzie brał pod uwagę co Panią/Pana boli, tym bardziej ja, zły, zatęchł, partiarchistyczny chłopak.

          O Pani/Pana dupę się nie martwię, bo widzę po komentarzach, że trzask tej części ciała słychać było w całej okolicy. Zastanawiam się jednak jak to się stało, że Pani/Pan nie czytając mojego testu Mercedesa CLA200 Shooting Brake (skopiowanie tej nazwy naprawdę nie mogło być trudne dla tak elokwentnej i świadomej osoby jak Pani/Pan), wie co jest w nim zostało zawarte, wszak zastrzega Pani/Pan, że tego testu nie czytała/czytał (bardzo podejrzane).

          Pisać o motoryzacji dalej będę, a zaglądnie w „majty” komuś nie jest w moim stylu, w przeciwieństwie do Pani/Pana, która/który z góry stwierdziła/stwierdził, że mam małego „przyjaciela”. (I kto tu komu zagląda między nogi?!)

          Pozdrawiam dalej z wyrazami szacunku
          Mateusz Zalewski, zadufany w sobie mizogin, seksista, transfob, a na dodatek prostak.

          Reply
  • 23 maja 2020 at 06:21
    Permalink

    Mateusz Zalewski. Człowiek pozbawiony kultury. Prostak nie znający się na dziennikarstwie.

    Reply
  • 23 maja 2020 at 20:59
    Permalink

    Panie Mateuszu, niech Pan już w to nie brnie. Jest Pan żalosny i nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów, które mogłyby dostatecznie obelżywie określic pańskie wypociny.

    Reply

Dodaj komentarz